krolik_iga

Brak mi komputera, ale moje lenistwo tym razem pokonało każdą inną emocję i zabiło nawet niepohamowaną chęć życia w internecie, a nie w świecie rzeczywistym. Tak też spalony zasilacz, który mogłabym po prostu zastąpić innym, zastygł w niemocy, ale również w braku możliwości ucieczki – w martwej obudowie spoczywa jak pęknięty klejnot bez blasku. Mówiąc krótko, nie chce mi się nic z tym zrobić i w związku z tym niniejszy wpis jest pisany na komputerze w dyżurce lekarskiej. Bardzo dobrze, tutaj klimat jest odpowiedni, mózgi zerkają zza każdego rogu, a powiewające w przeciągach rdzenie kręgowe wskazują skąd wieje wiatr zmian i postępu.

Obrazek również nie widział nigdy mojego ślicznego skanera graficznego, którego w otchłań niebytu zbędności strąciło uszkodzenie komputera. Moim skromnym zdaniem skaner oddziałowy wykonał nie najgorszą robotę i jakość nie wyszła źle. Przedstawia ów rysunek skutki nieostrożnego prania skarpetek, nie bacząc na ryzyko mutacji i niebezpiecznych przemian pluszu w plusz. W sytuacji jeden na dziesięć tysięcy skarpety ożywają i przekształcają się w żywego królika-giganta z organicznego pluszu, który natychmiast po zakończeniu prania chce wyjść na zewnątrz, jednak na szczęście przeważnie właz jest zbyt ciasny i utykają. Można wtedy łatwo go pokonać, włączając pralkę z powrotem – kręcący się bęben wtedy odrywa im głowę. Jeśli się tego nie zrobi – potworności, jakich może dokonać jeden pluszowy królik-gigant są zbyt straszne, by o nich mówić. Dlatego też w tajnych piwnicach największych liderów politycznych tego świata obracają się setki tysięcy pralek ze skarpetkami, celem wyprodukowania armii różowych mięciutkich potworów. Wyścig zbrojeń trwa!

W tą sobotę zaczynam wielki maraton sobotnich dyżurów, czyli, mówiąc konkretniej, do końca roku każdy weekend będę miała zajęty. Pierwszy z nich, z ratownikiem G., wydaje się być nawet niezbyt przerażający. Natomiast później będę musiała włożyć wiele wysiłku w przekształcenie dyżuru w Ośmiornicze Bytowanie Bladym Świtem, czyli po prostu czas, gdy Macka Oświecenia nie leży bezwładnie w moim domu, lecz świeci ciepłym blaskiem niewątpliwej mądrości nad Izbą Przyjęć i gabinetem lekarskim. Jeśli dobrze się przyjrzycie, dostrzeżecie przy suficie cień jej przyssawek. Siła wyobraźni może odkształcać rzeczywistość, tylko pytanie, czy jeśli zmienię otoczenie na wzór tego, co mam w głowie, to nie będzie to aby srogie wypaczenie?

Przyszłam ostatnio do pracy w sukience i butkach na szpilkach, rezygnując tymczasowo z wytartych gaci i bluzy z kapturem w rozmaitych wersjach kolorystycznych, rozmiarowych, wiekowych (jedna z nich ma uszy na kapturze!)oraz tematycznych. Na ten jeden dzień moje życie stało się jakże prostsze. Panowie byli mili, spełniali z uśmiechem moje prośby, samochody zatrzymywały się przed pasami, na które chciałam wkroczyć mackami i w ogóle, moje bytowanie nagle wypełniło się harmonią i ogólną pociągającością. Nie zamierzam tak chodzić na codzień, to byłoby pójście na łatwiznę. Bycie ośmiornicą i wyglądanie jak ośmiornica to przechodzenie gry zwanej życiem na poziomie trudności lvl hard!